Autor

Tytuł

Kry­sty­na Piórkowska

Anglo­ję­zycz­ni świad­ko­wie Katy­nia. Naj­now­sze badania

Wydaw­ca:

Miej­sce wydania:

Data wyda­nia:

Opis:

Iden­ty­fi­ka­tor ISBN:

Muzeum Woj­ska Polskiego

War­sza­wa

2012

ss. 149

9788390493237

tekst rów­no­le­gle: pol­ski i angielski

biblio­gra­fia przy wer­sji angiel­skiej (ss. 142–148)

Dwu­ję­zycz­na (pol­sko-angiel­ska) pra­ca, w któ­rej autor­ka śle­dzi losy jeń­ców wojen­nych pocho­dzą­cych ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych i Wiel­kiej Bry­ta­nii, wysła­nych przez wła­dze III Rze­szy w cha­rak­te­rze świad­ków na miej­sce eks­hu­ma­cji w Katy­niu. Wyda­rze­nie to sta­ło się istot­ne dla wyja­śnie­nia spra­wy śmier­ci tysię­cy Pola­ków, ale tak­że uru­cho­mi­ło mecha­ni­zmy będą­ce przy­czy­ną wstrzą­sów poli­tycz­nych w Sta­nach Zjed­no­czo­nych po II woj­nie światowej.

 W cza­sie trwa­nia eks­hu­ma­cji w lesie katyń­skim wła­dze III Rze­szy podej­mo­wa­ły dzia­ła­nia, któ­re mogły­by uwia­ry­god­nić kon­klu­zję, że odpo­wie­dzial­ność za śmierć pol­skich jeń­ców spo­czy­wa­ła na służ­bach ZSRR. Jed­nym z takich dzia­łań było przy­wie­zie­nie na miej­sce zbrod­ni jeń­ców wojen­nych pocho­dzą­cych m.in. ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych oraz Wiel­kiej Bry­ta­nii. Autor­ka na nich wła­śnie posta­no­wi­ła sku­pić swo­ją uwa­gę. W pierw­szej kolej­no­ści roz­kaz wyjaz­du otrzy­mał ame­ry­kań­ski puł­kow­nik John Van Vliet – postać klu­czo­wa zarów­no dla nar­ra­cji opi­sy­wa­nej książ­ki, jak i histo­rio­gra­fii katyń­skiej. Otrzy­mał on zada­nie wyzna­cze­nia kolej­ne­go ame­ry­kań­skie­go woj­sko­we­go mają­ce­go mu towa­rzy­szyć. Wska­za­ny został puł­kow­nik Donald Ste­wart. Z Wiel­kiej Bry­ta­nii świad­kiem eks­hu­ma­cji byli: kapi­tan Donald B. Ste­wart, kapi­tan Stan­ley S.B. Gil­der oraz pod­puł­kow­nik Frank P. Ste­ven­son. Autor­ka opi­sa­ła ich losy w osob­nych roz­dzia­łach, poświę­ca­jąc jeden dodat­ko­wy rów­nież trzem sze­re­go­wym (autor­ce uda­ło się usta­lić tyl­ko jed­no nazwi­sko – Davi­da Hay Sut­tie, jed­nak­że potwier­dze­nie jego toż­sa­mo­ści wyma­ga dal­szych badań) oraz tłu­ma­czo­wi – Alfre­do­wi Schmid­to­wi von Johnson.

Jeń­cy wojen­ni nie byli – z przy­czyn oczy­wi­stych – pozy­tyw­nie nasta­wie­ni do hitle­row­ców, nie ufa­li im i spo­dzie­wa­li się misty­fi­ka­cji. Jako oso­by nie­wy­kwa­li­fi­ko­wa­ne do bada­nia dowo­dów zbrod­ni scep­tycz­nie odno­si­li się do argu­men­tów przed­sta­wia­nych przez nie­miec­kich eks­per­tów lub rela­cji rosyj­skich świad­ków. W pew­nym momen­cie Ame­ry­ka­nie i Bry­tyj­czy­cy zaczę­li jed­nak znaj­do­wać poszla­ki wska­zu­ją­ce, że zbrod­nia zosta­ła doko­na­na z roz­ka­zu władz ZSRR. Waż­ny był w tym kon­tek­ście m.in. stan odzie­ży zamor­do­wa­nych Pola­ków, wska­zu­ją­cy, że musie­li być pozba­wie­ni życia nie­dłu­go po wzię­ciu do nie­wo­li przez Armię Czer­wo­ną (jeń­cy przy­wie­zie­ni na miej­sce eks­hu­ma­cji wie­dzie­li z wła­sne­go doświad­cze­nia, co dzie­je się z mun­du­ra­mi czy buta­mi po dłu­gim poby­cie w obo­zie). Po zakoń­cze­niu wizy­ty w Katy­niu wyje­cha­li prze­ko­na­ni, że to Sowie­ci byli odpo­wie­dzial­ni za zbrod­nię. Sta­no­wi­ło to waż­ny głos w dys­ku­sji, jaka toczy­ła się przez lata wokół Katy­nia. Dowo­dy były bowiem tak przy­tła­cza­ją­ce i dobit­ne, że nawet laicy, któ­rzy ponad­to nie­na­wi­dzi­li Niem­ców, potra­fi­li odgad­nąć, kto doko­nał zbrodni.

Tu jed­nak opo­wieść się nie koń­czy. Po zakoń­cze­niu dzia­łań wojen­nych, puł­kow­nik Van Vliet zło­żył raport (ukoń­czo­ny 23 lub 24 maja 1945 roku), w któ­rym opi­sał wnio­ski z poby­tu w Katy­niu. Wyda­rze­nie to jest nie­zwy­kle istot­ne, ponie­waż raport, z począt­ku utaj­nio­ny, zagi­nął. Fakt ten w latach pięć­dzie­sią­tych stał się przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia opi­nii publicz­nej, a następ­nie poli­ty­ków. Dopro­wa­dzi­ło to do powsta­nia Komi­te­tu Katyń­skie­go Kon­gre­su USA, zwa­ne­go od nazwi­ska prze­wod­ni­czą­ce­go Komi­te­tem Mad­de­na. Mecha­ni­zmy jego for­mo­wa­nia zosta­ły opi­sa­ne pokrót­ce w nocie link. Wyda­rze­nie to było bez­pre­ce­den­so­we, ponie­waż – w prak­ty­ce – Komi­tet pozo­stał jed­nym ofi­cjal­nym orga­nem o upraw­nie­niach sądow­ni­czych, któ­ry zajął się bada­niem zbrod­ni popeł­nia­nych na roz­kaz władz ZSRR. Oczy­wi­ście nie­moż­li­we było uka­ra­nie jakich­kol­wiek wino­waj­ców, jed­nak­że mate­riał, jaki zebra­li w posta­ci zeznań i doku­men­tów, jasno wska­zy­wał na odpo­wie­dzial­ność sta­li­now­skie­go reżi­mu za zbrod­nię na tysią­cach pol­skich jeńców.

Autor­ka spo­ro miej­sca poświę­ci­ła Komi­te­to­wi Mad­de­na. O jej dogłęb­nej zna­jo­mo­ści tema­tu może świad­czyć to, iż zwró­ci­ła uwa­gę, że w pol­skich opra­co­wa­niach Komi­tet Katyń­ski Kon­gre­su USA czę­sto błęd­nie nazy­wa­ny jest „Komi­sją”. Dzię­ki zna­jo­mo­ści ame­ry­kań­skie­go porząd­ku praw­ne­go i dopre­cy­zo­wa­niu ter­mi­no­lo­gii pra­ca Kry­sty­ny Piór­kow­skiej sta­no­wi – moim zda­niem – istot­ny wkład do histo­rio­gra­fii katyń­skiej. Dla czy­tel­ni­ka, któ­ry nie zaj­mu­je się bada­niem oko­licz­no­ści śmier­ci pol­skich jeń­ców, może wydać się ona przy­czyn­kiem, jed­nak­że dla histo­ry­ków oraz osób zna­ją­cych temat jest ona nie­zwy­kle istotna.

Kry­sty­na Piór­kow­ska nie­ja­ko na mar­gi­ne­sie swo­jej pra­cy doko­na­ła istot­ne­go prze­ło­mu, gdyż od momen­tu wyda­nia jej książ­ki w 2012 roku bada­cze zyska­li punkt odnie­sie­nia m.in. do uży­wa­nia wła­ści­wej ter­mi­no­lo­gii. Rze­tel­ne i dłu­go­trwa­łe bada­nia pro­wa­dzo­ne przez autor­kę dopro­wa­dzi­ły do powsta­nia nie­zwy­kle inte­re­su­ją­cej, dobrze udo­ku­men­to­wa­nej pra­cy. Bele­try­stycz­ny styl pisa­nia, a przy tym duża licz­ba przy­pi­sów powo­du­ją, że po tę nie­wiel­kich roz­mia­rów książ­kę mogą się­gnąć zarów­no oso­by nie­zna­ją­ce tema­tu, jak i bada­cze pra­gną­cy uzu­peł­nić swo­ją wiedzę.

Opra­co­wał Mate­usz Zemla